Z pasji do kotów – rozmowa z Mariuszem Smoleń, twórcą fundacji Save Wild Cats Foundation

Mariusz Smoleń – założyciel fundacji Save Wild Cats Foundation – opowiada o początkach swojej pasji do kotów, głównych celach fundacji oraz planach na jej rozwój.

Julia Smoleń: Skończyłeś zootechnikę na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy. Później na wiele lat związałeś się z biznesem i nowoczesnymi technologiami. Czy założenie fundacji Save Wild Cats Foundation może być potraktowane jako taki powrót do pasji z lat studenckich?

Mariusz Smoleń: Tak. Chociaż, fascynowałem się kotami jeszcze zanim zacząłem studiować zootechnikę. Natomiast rzeczywiście to doświadczenie i pasja związana ze zwierzętami, sprawiło, że postanowiłem założyć fundację. Chociaż pomysł związany ze wsparciem kotów powstał dużo wcześniej – był on wtedy finansowany ze środków spółek, którymi zarządzam. Natomiast na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2019 roku powstała fundacja, której celem jest ratowanie kotów oraz pozyskiwanie środków na realizację tych celów.

Wspomniałeś, że interesowałeś się kotami jeszcze zanim zacząłeś studiować – jak wtedy, w dzieciństwie i młodości, wyglądało rozwijanie tej pasji?

Nie przypominam sobie z czego wzięło się moje zamiłowanie. Jednak doskonale pamiętam, że jako mały chłopak, w czasach socjalizmu, kiedy nie było Internetu i swobodnego dostępu do książek, miałem już wypisane wszystkie gatunki kotów – nazwy łacińskie, ich charakterystykę, wielkość, rozród. Zdobywałem te informacje szukając w bibliotekach.

Czy podczas tych poszukiwań odnalazłeś swój ulubiony gatunek?

Tak, właśnie od tamtych czasów fascynuję się lamparcikiem marmurkowym, który do dzisiaj jest moim ulubionym kotem. I między innymi dlatego, chcielibyśmy w pierwszej kolejności zająć się walką o przetrwanie tego gatunku.

LAMPARCIK MARMURKOWY Pardofelis marmorataprzeczytaj więcej

Jak palący jest problem ochrony dzikich kotów?

Cóż, przede wszystkim jest to problem wieloaspektowy i tak trzeba na niego spojrzeć. Wiele gatunków znajduje się już na granicy biologicznego przetrwania, przez kurczące się środowisko naturalne, ciągłe zmniejszanie się zasobów pokarmu oraz polowania urządzane przez rolników, którym bliskie sąsiedztwo małych drapieżników bardzo przeszkadza. Ich przetrwaniu nie pomaga również to, że wiele gatunków odławianych jest na “części”, posiadające według wierzeń magiczne właściwości.

Jedyną szansą na ich przetrwanie jest pozyskiwanie plemników i komórek jajowych od żyjących osobników, sztuczne rozmnażanie i ponowne wprowadzanie do środowiska przy wzmożonej edukacji w krajach występowania. Jest to sprawa niezwykle pilna, ponieważ jeśli niczego nie zrobimy, być może już w ciągu najbliższych lat wyginą ostatnie, już teraz bardzo rzadko spotykane osobniki – warto przywołać tu przykład Sudana, ostatniego białego nosorożca północnego, który odszedł w 2018 roku.

Na szczęście, dzięki pobranemu materiałowi genetycznemu być może będzie można przywrócić gatunek. To pokazuje, jak ważne jest zbieranie i przechowywanie materiału rozrodczego czy genetycznego zagrożonych gatunków zwierząt. Fundacja Save Wild Cats powstała właśnie po to, żeby powyższa sytuacja nie przydarzyła się żadnemu z gatunków i podgatunków kotów. Ratowanie poprzez naukę. Myślę, że byłaby to dobre hasło dla naszej działalności.

Na ochronie jakich gatunków kotów ma skupiać się przede wszystkim działalność Fundacji Save Wild Cats Foundation?

Skupiamy się przede wszystkim na mniej znanych gatunkach kotów. Głównie dlatego, że to są zwierzęta postrzegane jako mało atrakcyjne dla szerokiej publiczności. Ludzie chcą oglądać ich “sławnych” kuzynów – lwy, czy tygrysy. Łatwiej jest również przebić się do mediów, organizując zbiórkę na pomoc dużym gatunkom, których sytuacja, właśnie dzięki edukacji i upowszechnianiu wiedzy, znacząco się polepsza. Z ich mniejszymi kuzynami jest inaczej, informacje na ich temat są słabo dostępne. My chcemy pokazać, że takie koty jak margaj, kotek kusy czy lamparcik marmurkowy są fascynujące, nie tylko ze względu na swój wygląd ale również sposób polowania i funkcjonowania.

MARGAJ Leopardus Wiedii –  przeczytaj więcej

W ramach fundacji można zatem prowadzić działania edukacyjne, prawda?

Tak, oczywiście. Potrzebny jest wzrost świadomości. Ludzie potrafią iść do ogrodu zoologicznego i na karakala mówić, że to mały tygrys.

Jaki jest główny cel Fundacji?

W dużym skrócie – naszym głównym celem jest pozyskiwanie materiału genetycznego (plemników i komórek jajowych) wszystkich gatunków i podgatunków kotów. W pierwszej kolejności ma to być wspomniany już wcześniej lamparcik marmurkowy. Następnie, trzeba doprowadzić do sztucznego zapłodnienia, wszczepienia zapłodnionych komórek do dróg rodnych kota domowego. W praktyce rodziłby on czyste genetycznie dzikie koty, z gatunków zagrożonych wyginięciem. W planach mamy też stworzenie banku komórek rozrodczych wszystkich gatunków i podgatunków dzikich kotów.

Moim marzeniem jest coś na kształt “arki”, która powstała na archipelagu Svalbard. Zawiera ona nasiona roślin, przechowywane na wypadek kataklizmu. Patrząc na tempo zagłady kolejnych gatunków dzikich kotów, uważam, że takie działania są absolutnie niezbędne.

Czy koty, które urodzą się dzięki waszym zabiegom, mają wracać do naturalnego środowiska?

Tak, chcemy, żeby dzięki naszym działaniom odbudowywały się populacje w krajach ich pochodzenia. Wiemy też, że jest to duże wyzwanie, ponieważ bardzo często są to państwa mające nie tylko niską świadomość ekologiczną, ale też problemy znacznie ważniejsze niż ochrona środowiska i dzikich gatunków. Koty są tam często postrzegane jako szkodniki, niszczące hodowle zwierząt gospodarskich.

KOTEK KUSY Prionailurus planiceps – przeczytaj więcej

W jaki sposób zamierzacie pozyskać pierwsze materiały do pracy?

W lutym bądź marcu planuję podróż do Malezji. Skontaktowaliśmy się z polską ambasadą w tym kraju. Chcemy się spotkać z przedstawicielami ośrodka w Taiping, który posiada w niewoli, między innymi, lamparcika marmurkowego. Chcielibyśmy z nimi porozmawiać o współpracy i ocenić szanse oraz koszty pozyskania materiału genetycznego.

To wszystko brzmi jak spore wyzwanie. Plany są rozległe, a jakie kroki i środki będą potrzebne na ich realizację?

Środki będę potrzebne głównie na przejazdy, pobyty specjalistów (weterynarzy, naukowców), którzy będą pobierać komórki jajowe oraz plemniki. Następnie na transport do Polski oraz utrzymanie tego materiału genetycznego w formie banku materiału genetycznego. Planujemy również finansowanie pracy związanej ze wsparciem rozrodu. Fundacja ma podpisaną umowę z Katedrą Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarczych na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.

Rozmawiam z profesorem Wojciechem Niżańskim, który jest jednym z najlepszych w Europie specjalistów, jeśli chodzi o rozród małych kotów. Mamy nadzieję, że dzięki tej współpracy uda nam się stworzyć fundacyjny bank komórek rozrodczych i przyczynić do rozwoju naukowego w zakresie rozrodu kotowatych – nie tylko w Polsce.

Jak póki co wygląda współpraca wewnątrz fundacji? Kto pracuje na przyszłe efekty?

Tak naprawdę fundacja funkcjonuje dzięki wolontariuszom (są to głównie pracownicy grupy kapitałowej, którą zarządzam) oraz pasjonatom (również wolontariuszom). Głównie mam tutaj na myśli panią doktor – Karolinę Kijek, lekarza weterynarii, specjalistę chorób psów i kotów.

Jak planujecie powiększyć program wolontaryjny?

Chcemy współpracować z wolontariuszami, ale jesteśmy dopiero w trakcie kreowania programu. Najważniejszym celem na dziś jest znalezienie ośrodka, w którym jest lamparcik marmurkowy – co już się udało. Następnie zależy mi na podpisaniu z tym ośrodkiem porozumienia i przekonaniu ich do współpracy. Jeżeli będziemy znali ogólne warunki, będziemy się zastanawiać w jaki sposób moglibyśmy uzyskać konkretną pomoc od wolontariuszy. Chcielibyśmy nawiązać kontakty z ośrodkami, gdzie przebywa wiele gatunków kotowatych. Umożliwiłoby to pobieranie komórek od wielu osobników w jednym miejscu.

Chciałbym, żeby uczestniczyli w nim studenci weterynarii lub młodzi weterynarze, którzy są pasjonatami tego tematu.

Poprzez stronę internetową fundacji można już wpłacać darowizny. W ramach podziękowań za wpłatę niewielkiej kwoty otrzymujemy zdjęcie. Kto jest ich autorem?

Są to moje autorskie zdjęcia, których prawa autorskie zostały przekazane dla fundacji. Robiłem je podczas moich podróż. Wśród setek fotografii najwięcej miejsca zajmują oczywiście koty, ale można tam znaleźć również duże ssaki, płazy, gady a nawet ryby.

Z jakich miejsc pochodzą te fotografie?

Zdjęcia robiłem w różnych krajach i ośrodkach, które zajmują się hodowlą dzikich kotów.

Można więc powiedzieć, że jedną z przyczyn założenia fundacji była też pasja do fotografowania kotów?

Chyba nie. Myślę, że jednak koty są na pierwszym miejscu. To z pasji do nich zacząłem fotografować.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję!

Rozmawiała: Julia Smoleń

 

kot pustynny
Felis margarita
ocelot nadrzewny - margaj
Leopardus wiedii
lampart plamisty
Panthera pardus

jak możesz pomóc

Wesprzyj nas

Jeśli chcesz pomóc nam ratować zagrożone gatunki kotów, możesz wpłacić darowiznę. Sam ustal kwotę, którą wpłacisz w imię ochrony tych pięknych zwierząt. W ramach podziękowania za darowiznę minimum 10 zł otrzymasz od nas kod, uprawniający do pobrania jednej z setek tapet na komputer i telefon.

wesprzyj fundację